poniedziałek, 25 maja 2020

Abażury do lamp

Abażury do lamp uszyłam z dekoracyjnej, błyszczącej tkaniny z cekinami. Stare abażury niestety były zniszczone, dlatego trzeba było je odnowić. W ten sposób powstały nowe abażury do lamp. 

U góry i u dołu mają wszytą cienką gumkę, więc ładnie się trzymają na lampie i delikatnie marszczą. Oba abażury są zapinane na rzepy. Dlatego jeśli chcielibyśmy je zdjąć do uprania lub wymienić na nowe, nie będzie z tym problemu.









Abażur - lampa ze sznurka

Abażur-lampa ze sznurka (tu z grubszego kordonka bawełnianego) powstawał przez kilkanaście godzin. 

Najpierw wykonałam "magiczną" miksturę usztywniającą, potem moczyłam w niej kordonek i oplatałam nim napompowaną piłkę plażową. Robiłam to aż do uzyskania odpowiedniej wielkości abażuru i gęstości. Później abażur musiał wyschnąć. Trwało to ok. 24 godzniy. 

Na koniec zamontowałam w nim kabel, który z jednej strony można było umocować do sufitu, a z drugiej wkręcić w nim żarówkę. W ten sposób powstała oryginalna lampa. 

W wersji ozdobnej ma doklejone kolorowe, sztuczne kwiaty.









Ocieplacz na czajnik, fartuch, łapki i rękawice kuchenne


Ocieplacz na czajnik to pomysł pewnej Pani Iwonki :) Uszyłam go z różnych materiałów. W większości są to resztki, które zostały po szyciu innych rzeczy albo są na nie użyte np. bluzki czy spódnice...

Ocieplacz na czajnik powstał w dwóch różnych rozmiarach. Na większy czajnik gotowy ocieplacz ma wymiary: wysokość 23 cm, szerokość 29 cm. Na mniejszy czajnik ocieplacz ma wymiary: wysokość 17 cm, szerokość 23 cm.

W środku każdego z nich jest wszyta ocieplina. U góry każdy ma pętelkę, za którą łatwo podnieść ocieplacz z zakrytego nim czajnika.











Łapki kuchenne

Łapki kuchenne to także pomysł pani Iwonki :) Zrobiłam je na szydełku z różnokolorowych kordonków bawełnianych lub włóczek akrylowych. Niektóre wzory odrabiałam ze starych, zniszczonych łapek. Każda z nich jest podwójna, dlatego łapiąc nią np. gorący czajnik czy garnek nie poparzymy się. Każda ma pętelkę, za którą można powiesić łapkę na haczyku.






Fartuch kuchenny

Fartuch kuchenny powstał z bawełnianej tkaniny w paski. Kieszonki są wykończone koronką. Wszystkie fartuchy są pomysłami wspomnianej już pani Iwonki.






Rękawice kuchenne

Rękawice kuchenne powstały z kolorowej tkaniny bawełnianej. W środku mają doszytą ocieplinę. Dzięki temu chwytając gorący garnek nie poparzymy się.






niedziela, 24 maja 2020

Louise Candlish - Na progu zła

Powieść Lousie Candlish "Na progu zła" została wydana w kwietniu 2020 roku przez wydawnictwo MUZA.




Z okładki:

W słoneczne styczniowe popołudnie na przedmieściach Londynu pewna rodzina wprowadza się do domu, który właśnie kupiła. Niby nic nadzwyczajnego. Poza tym, że to jest twój dom. I wcale go nie sprzedawałaś.

Nagrodzone British Book Awards 2019 "Na progu zła" wciąga czytelnika w sam środek zastraszająco rzeczywistego koszmaru, w którym w jednej chwili cały na pozór dobrze znany porządek świata wali się w gruzy.
Gdy po powrocie z kilkudniowego wyjazdu Fiona Lawson zastaje obcych ludzi, którzy wprowadzają się do jej wartego miliony funtów domu, jest przekonana, że zaszło nieporozumienie. Gdzie się podziały rzeczy jej rodziny? Co z meblami i ubraniami? Nie może uwierzyć, że cały ich dobytek rozpłynął się w powietrzu. Zrozpaczona na oczach nowych właścicieli bez powodzenia próbuje dodzwonić się do męża. Wszystko wskazuje na to, że Bram, z którym Fi żyje w separacji, przepadł bez wieści, a wraz z nim zniknęli ich synowie. Usiłując zapanować nad tą niewyobrażalnie absurdalną sytuacją, Fiona stopniowo odkrywa całą prawdę.
Powieść Louise Candlish to hipnotyzujący thriller psychologiczny o ludziach ogarniętych obsesją posiadania. Recenzenci podkreślają, że jest zatrważająco realistyczna, zaskakuje i przejmuje do głębi. Wciąga bez reszty i napawa trwogą, a oryginalna forma narracji przebija wszystko.


Recenzja

Książka reklamowana jest jako thriller psychologiczny, ale jak dla mnie jest to bardziej powieść obyczajowa z elementami psychologicznymi.

Opisaną historię poznajemy z trzech punktów widzenia: podcastu dla ofiar, w którym wypowiada się Fiona Lawson, z pliku Word pisanego przez jej męża Brama jako list pożegnalny oraz narracji trzecioosobowej opowiadającej o tym co się dzieje w czasie teraźniejszym. Pod podcastem zamieszczane są komentarze dotyczące każdej części historii. One nieco mnie drażniły.

Autorka ciekawie wymyśliła fabułę i w większości ciekawie poprowadziła akcję. Początek był bardzo interesujący i wciągający. Natomiast później było kilka momentów, które bym wycięła a przez to książka nie straciła by na wartości. Momentami miałam wrażenie, że im dalej tym autorka nie miała pomysłu na opowiedzenie tej historii. Niektóre rzeczy były mocno naciągane, śmiało można było ich nie umieszczać w książce. Pierwsze 100-200 stron można by opuścić i zacząć czytać dalszą część tej powieści.

Natomiast bardzo zaciekawił mnie temat tej powieści - kradzież tożsamości i podrzeganie do przestępstwa. Nie mogłam uwierzyć, że takie rzeczy dzieją się naprawdę. Niestety dzieją się... Żyjemy w czasach, w których inni mają łatwy dostęp do naszych danych, przez co łatwo możemy stać się ofiarą przestępstwa lub przekrętu.

W powieści Lousie Candlish "Na progu zła" dobrze pokazane jest uzależnienie od strachu, którego wydaje się, że nic nie jest w stanie ujarzmić. Budowanie strachu, jak również uzależnianie się od szantażu, gróźb i grozy rozpaczy, na końcu książki uderza niesamowitą konsekwencją w działaniu. Tak jakby nagle otworzyły się nie tylko oczy, ale przede wszystkim otworzył się umysł. Zakończenie powieści mnie zaskoczyło. 

Jacy są bohaterowie powieści "Na progu zła"?

Fiona Lawson z jednej strony pokazana jest jako łatwowierna i naiwna kobieta, z drugiej strony pod koniec książki pokazuje "pazur" i potrafi zawalczyć o swój byt i życie.

Bram Lawson jawi się jako postać narcystyczna, dla której poza jego emocjami i jego dobrem nic się nie liczy. Swoimi decyzjami doprowadza do zniszczenia małżeństwa i życia swojej rodziny. Uwikłał się w spiralę kłamstw, z których sam już nie wiedział jak wybrnąć. By uniknąć odpowiedzialności karnej decyduje się zrobić to co mu każą szanatażyści. W ten sposób sprzedaje dom, w którym mieszkał z żoną i dziećmi. I nie było by w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że żona nic nie wie o tej transkcji. A ich dom tak naprawdę w ogóle nie był wystawiony na sprzedaż...

Poznając oboje głównych bohaterów stwierdziłam, że tak naprawdę nigdy do końca nie poznamy drugiego człowieka. Mówi się, że poznanie drugiego człowieka jest bardzo trudne i często dokonuje się dopiero w ekstremalnych okolicznościach. Takie powiedzenie sprawdza się tutaj znakomicie. Często okazuje się, że osoba, z którą spędzamy wiele wspólnych dni, miesięcy czy lat, którą kochamy, której ufamy i jej wierzymy, jest tak naprawdę kimś innym, nieznanym nam człowiekiem. Sama niedawno się o tym przekonałam... I do dziś bardzo mnie to boli!


Podsumowując - mimo wielu wątpliwości polecam Wam przeczytać tę książkę. Czyta się ją dobrze i w miarę szybko. Ja przeczytałam ją w dwa dni. Ma ciekawy temat i myślę, że niektórych z Was ta książka zaskoczy, a niektórzy na pewno nie będą jej fanami. Ode mnie 5+ na 10 możliwych punktów. :)

Dziękuję wydawnictwu Muza za egzemplarz recenzencki.






sobota, 2 maja 2020

Lucinda Riley - Siostra Słońca

"Siostra Słońca" została wydana w kwietniu 2020 roku przez Wydawnictwo Albatros.





Z okładki:

Wyjątkowa opowieść – po części saga rodzinna, po części baśń – która zręcznie wciąga nas w zawikłaną historię pochodzenia siedmiu sióstr.

Mogłoby się wydawać, że Elektra D'Aplièse ma wszystko, o czym można zamarzyć. Jest olśniewająco piękną top modelką. Jest sławna na całym świecie. I bajecznie bogata…

Wszystko to jednak tylko pozory, w rzeczywistości Elektra stoi na skraju załamania. Niespodziewana śmierć adopcyjnego ojca, Pa Salta, jeszcze pogarsza jej stan. By poradzić sobie ze stratą, Elektra sięga po alkohol i narkotyki. I właśnie wtedy dostaje list od nieznajomej, która twierdzi, że jest jej… babką.

W 1939 roku Cecily Huntley-Washington przybyła z Nowego Jorku do Kenii, by leczyć złamane serce. Przebywając w towarzystwie swojej babci – członkini osławionej kompanii z Wesołej Doliny – nad brzegami jeziora Naivasha, Cecily poznała Billa Forsytha, zatwardziałego kawalera i hodowcę bydła, utrzymującego bliskie relacje z dumnym plemieniem Masajów. W obliczu nadchodzącej katastrofy, gdy wiadomo, że wojna jest już nieunikniona, Cecily decyduje się przyjąć oświadczyny Billa. Przenosi się do doliny Wanjohi, a gdy Bill wyjeżdża, zostaje całkiem sama. Do czasu, gdy w lesie nieopodal farmy znajduje… porzucone niemowlę.



Recenzja

"Siostra Słońca" Lucindy Riley to poruszająca powieść. Pokazuje jak bardzo nieszczęśliwi i zagubieni są ludzie sławni. Jak latwo wpadają w uzależnienia, nie mają na kim się oprzeć. 
W tej książce poznajemy historię jednej z siedmiu adoptownych sióstr - Elektry D'Aplièse. Każda z sióstr pochodzi z innej części świata, ma inny kolor skóry, rasę.

Elektra - sławna modelka, to tak naprawdę zagubiona, mała dziewczynka, która wpada w nałóg i sama nie potrafi się z niego wyzwolić. 
Gdy sięga dna, w końcu prosi o pomoc i otrzymuje ją. Powoli wraca do równowagi. Poznaje też swoją biologiczną babkę, swoją przeszłość, historię rodziny. To pozwala uporządkować bałagan w jej głowie.

Elektra postanawia też walczyć o lepsze jutro młodych narkomanów. To przez Vanessę, jej współlokatorkę w ośrodku odwykowym. 

Oprócz historii Elektry poznajemy też historię Cecily Huntley-Washington, która przyjeżdża do Kenii, po zerwanych zaręczynach z narzeczonym. Tu przenosimy się w czasie w lata 1938-1969. Autorka bardzo realnie oddała klimat egzotycznej Afryki, w której zaczęła się historia babki Elektry. 

Lucinda Riley świetnie opisała kolorowe krajobrazy Czarnego Lądu, niezwykłe kolory nieba i odgłosy różnorodnych zwierząt zamieszkujących ten rejon świata. 

Świetnie połączyła wątki historyczne i kulturowe z odrobiną romansu. Ta powieść to ciekawa, wciągająca podróż kulturowa, historyczna i geograficzna. 

"Siostra Słońca" ma 665 stron i czyta się ją jednym tchem. Choć przyznam, że pierwsze 100 stron można by skrócić, bo jest tam dużo narkotyków, alkoholu i seksu.

Polecam Wam przeczytać tę powieść. Dzięki niej przeniesiecie się do nieco innego świata.

To pierwsza powieść tej autorki, którą przeczytałam i już wiem, że z chęcią sięgnę po inne jej książki. Zwłaszcza za poprzednie 5 tomów serii "Siedem Sióstr".

Dziękuję Wydawnictwu Albatros za egzemplarz recenzencki.

niedziela, 19 kwietnia 2020

Halina Kowalczuk - Jarzębinowy Zagajnik

Książka została wydana w 2020 roku przez Wydawnictwo Lucky z Radomia.




Z okładki:

Ewa mieszka w starym domu w dolinie u podnóża Tatr. Gdy pewnego dnia dowiaduje się, że ktoś chce przejąć jej ziemię wraz z ukochanym Jarzębinowym Zagajnikiem, nawet nie przypuszcza, że to dopiero początek jej kłopotów… i wielkich zmian w jej życiu. Jakby tego było mało, w najmniej spodziewanych okolicznościach poznaje mężczyznę, który bardzo przypadnie jej do gustu. Wir wydarzeń sprawi jednak, że oboje będą mieli do podjęcia trudne decyzje, które zaważą na ich przyszłości… Czy ich miłość przezwycięży wszystkie przeszkody?

Recenzja

Trochę magii, cygańskich legend i opowieści, do tego góry (Tatry), walka o swoją własność dziedziczoną od wieków, do tego miłość, trochę erotyki... Tak w dużym skrócie można opisać "Jarzębinowy Zagajnik", który napisała Halina Kowalczuk.

To pierwsza książka tej autorki, którą przeczytałam. Pani Halina pisze ciekawie. Książka wciąga już od pierwszych stron. Jest sporo opisów przyrody (ja za nimi nie przepadam czytając książki), które pokazują uroki polskich gór, lasów.

Podobało mi się również wplatanie cygańskich legend i opowieści. To dodawało książce trochę magii. Zresztą magię było czuć nie tylko dzięki nim. Jeśli dobrze się przyjrzymy kilku postaciom przedstawionym w tej powieści, to zauważymy, że i one są "magiczne". Mam tu na myśli lisiczkę, która przychodzi do głównej bohaterki, Rókę czy Mariannę.
Ewa Gabor, główna bohaterka "Jarzębinowego Zagajnika" momentami może się wydawać nieco niedojrzała, zbyt ufna, dbająca przede wszystkim o dobro przyrody a nie swoje. Jednak czasami potrafi pokazać pazurki i walczyć o swoje, gdy już zmusi ją do tego sytuacja.

Gdy Gabor dowiaduje się, że jej ukochany Jarzębinowy Zagajnik - dom i Dolina Kotlarzy, które należą do jej rodziny od kilku pokoleń - mają zostać przejęte przez kogoś, kto twierdzi, że jest z jej rodziny i mu się ta ziemia należy, załamuje się. Tego samego dnia poznaje Rafała.

Początek ich znajomości nie jest miły. Mężczyzna podczas spaceru po lesie wyrzuca zgniecioną puszkę. Ewa, która nie toleruje tego typu zachowania próbuje go zmusić, by zabrał ze sobą swój śmieć. On jednak tego nie robi. Chwilę potem zostaje ukarany przez naturę...

Rafał wpada w sidła, które porozstawiał w lesie wójt Bystrego Potoku, w którym mieszka Ewa. Kobieta pomaga mu wydostać nogę z pułapki, zawozi go do lekarza. Później razem jadą do jej domu.


I tu lepiej poznajemy ich oboje, dzięki opowieściom o ich rodzinach, stosunku do rodziców, przeszłości. Jak łatwo się domyślić, między mini rodzi się uczucie. Ale czy będzie miało szansę się ziścić? 

Ewa nie wie, że Rafał jest synem człowieka, który chce jej odebrać dom i ziemię. Nie tylko to mężczyzna ukrywa przed nią. W Warszawie, w której żyje, mieszka i pracuje, ma narzeczoną.

Po tym jak mężczyzna wraca do siebie, Ewa i Rafał nie mogą się odnaleźć w swojej rzeczywistości, bardzo tęsknią za sobą.
W międzyczasie u każdego z nich wiele się dzieje.


Ewa omal nie ginie po tym, jak wójt popycha ją w stronę skarpy przy drodze. W ten sposób mężczyzna mści się na niej za skargę złożoną na niego na policji. A miała na niego mocny dowód... Kobietę ratuje Róka. Niezwykła kobieta, która sporo wie o Ewie i jej rodzie. Róka pokazuje się tylko Ewie, w najmniej oczekiwanych momentach.

Później następuje jeszcze kilka złych zdarzeń. Od narzeczonej Rafała dowiaduje się, że on jest w związku, że to on wraz z ojcem chce przejąć jej ziemię, i że on i Ewa są przyrodnim rodzeństwem...

Ale to nie wszystko. Będzie też wielki pożar, w którym Ewa omal nie ginie. Lecz Matka Natura nad nią czuwa...

Co jeszcze się wydarzy? Jakie tajemnice zostaną jeszcze odkryte? Tego dowiecie się, jeśli przeczytacie powieść Haliny Kowalczuk "Jarzębinowy Zagajnik".

Polecam Wam przeczytać tę książkę, jeśli chcecie się choć na chwilę oderwać od rzeczywistości, poznać trochę cygańskich legend, przenieść w polskie góry...

Dostałam ją wczoraj od Wydawnictwa Lucky i już wczoraj ją przeczytałam. Naprawdę szybko się ją czyta. 

Dziękuję Wydawnictwu Lucky za egzemplarz recenzencki.


Konie, jednorożce, zebry - zabawki i breloczki

Konie i jednorożce to zwierzęta, które bardzo lubią i dzieci i dorośli. 

Ja też jestem fanką koni, dlatego postanowiłam je zrobić na szydełku. Powstało kilka rodzajów koników - przytulanki i breloczki.

Konie zrobiłam z różnych rodzajów włóczek, m.in.: Kotek, Kocurek, Sara, La Passion Clover, Alize Baby Best Batik Design, Himalaya Everyday. W środku mają wypełnienie poliestrowe (takie jak w poduszkach) lub kulkę silikonową.


 




















Oprócz koni zrobiłam także jednorożce - jako przytulanki i breloczki. Jednorożce zrobiłam z podobnych włóczek co konie. W środku również mają wypełnienie poliestrowe (takie jak w poduszkach) lub kulkę silikonową.







Na podstawie wzoru na konia powstała zebra. Zebra dostała imię Marty. Zabawka miała ok. 30 cm wysokości. Zrobiłam ją na szydełku z włóczki akrylowej Mimoza Natura Baby. W środku ma wypełnienie poliestrowe.




Poniższą zebrę zrobiłam "na oko" z włóczki Red Heart. Ma ok 22 cm wysokości.











Wszystkie winy mojej matki - M.M. Perr

"Wszystkie winy mojej matki" M.M. Perr zostały wydane w sierpniu 2023 roku przez wydawnictwo Prozami . Z okładki: Zu, wielka krako...