niedziela, 19 kwietnia 2020

Halina Kowalczuk - Jarzębinowy Zagajnik

Książka została wydana w 2020 roku przez Wydawnictwo Lucky z Radomia.




Z okładki:

Ewa mieszka w starym domu w dolinie u podnóża Tatr. Gdy pewnego dnia dowiaduje się, że ktoś chce przejąć jej ziemię wraz z ukochanym Jarzębinowym Zagajnikiem, nawet nie przypuszcza, że to dopiero początek jej kłopotów… i wielkich zmian w jej życiu. Jakby tego było mało, w najmniej spodziewanych okolicznościach poznaje mężczyznę, który bardzo przypadnie jej do gustu. Wir wydarzeń sprawi jednak, że oboje będą mieli do podjęcia trudne decyzje, które zaważą na ich przyszłości… Czy ich miłość przezwycięży wszystkie przeszkody?

Recenzja

Trochę magii, cygańskich legend i opowieści, do tego góry (Tatry), walka o swoją własność dziedziczoną od wieków, do tego miłość, trochę erotyki... Tak w dużym skrócie można opisać "Jarzębinowy Zagajnik", który napisała Halina Kowalczuk.

To pierwsza książka tej autorki, którą przeczytałam. Pani Halina pisze ciekawie. Książka wciąga już od pierwszych stron. Jest sporo opisów przyrody (ja za nimi nie przepadam czytając książki), które pokazują uroki polskich gór, lasów.

Podobało mi się również wplatanie cygańskich legend i opowieści. To dodawało książce trochę magii. Zresztą magię było czuć nie tylko dzięki nim. Jeśli dobrze się przyjrzymy kilku postaciom przedstawionym w tej powieści, to zauważymy, że i one są "magiczne". Mam tu na myśli lisiczkę, która przychodzi do głównej bohaterki, Rókę czy Mariannę.
Ewa Gabor, główna bohaterka "Jarzębinowego Zagajnika" momentami może się wydawać nieco niedojrzała, zbyt ufna, dbająca przede wszystkim o dobro przyrody a nie swoje. Jednak czasami potrafi pokazać pazurki i walczyć o swoje, gdy już zmusi ją do tego sytuacja.

Gdy Gabor dowiaduje się, że jej ukochany Jarzębinowy Zagajnik - dom i Dolina Kotlarzy, które należą do jej rodziny od kilku pokoleń - mają zostać przejęte przez kogoś, kto twierdzi, że jest z jej rodziny i mu się ta ziemia należy, załamuje się. Tego samego dnia poznaje Rafała.

Początek ich znajomości nie jest miły. Mężczyzna podczas spaceru po lesie wyrzuca zgniecioną puszkę. Ewa, która nie toleruje tego typu zachowania próbuje go zmusić, by zabrał ze sobą swój śmieć. On jednak tego nie robi. Chwilę potem zostaje ukarany przez naturę...

Rafał wpada w sidła, które porozstawiał w lesie wójt Bystrego Potoku, w którym mieszka Ewa. Kobieta pomaga mu wydostać nogę z pułapki, zawozi go do lekarza. Później razem jadą do jej domu.


I tu lepiej poznajemy ich oboje, dzięki opowieściom o ich rodzinach, stosunku do rodziców, przeszłości. Jak łatwo się domyślić, między mini rodzi się uczucie. Ale czy będzie miało szansę się ziścić? 

Ewa nie wie, że Rafał jest synem człowieka, który chce jej odebrać dom i ziemię. Nie tylko to mężczyzna ukrywa przed nią. W Warszawie, w której żyje, mieszka i pracuje, ma narzeczoną.

Po tym jak mężczyzna wraca do siebie, Ewa i Rafał nie mogą się odnaleźć w swojej rzeczywistości, bardzo tęsknią za sobą.
W międzyczasie u każdego z nich wiele się dzieje.


Ewa omal nie ginie po tym, jak wójt popycha ją w stronę skarpy przy drodze. W ten sposób mężczyzna mści się na niej za skargę złożoną na niego na policji. A miała na niego mocny dowód... Kobietę ratuje Róka. Niezwykła kobieta, która sporo wie o Ewie i jej rodzie. Róka pokazuje się tylko Ewie, w najmniej oczekiwanych momentach.

Później następuje jeszcze kilka złych zdarzeń. Od narzeczonej Rafała dowiaduje się, że on jest w związku, że to on wraz z ojcem chce przejąć jej ziemię, i że on i Ewa są przyrodnim rodzeństwem...

Ale to nie wszystko. Będzie też wielki pożar, w którym Ewa omal nie ginie. Lecz Matka Natura nad nią czuwa...

Co jeszcze się wydarzy? Jakie tajemnice zostaną jeszcze odkryte? Tego dowiecie się, jeśli przeczytacie powieść Haliny Kowalczuk "Jarzębinowy Zagajnik".

Polecam Wam przeczytać tę książkę, jeśli chcecie się choć na chwilę oderwać od rzeczywistości, poznać trochę cygańskich legend, przenieść w polskie góry...

Dostałam ją wczoraj od Wydawnictwa Lucky i już wczoraj ją przeczytałam. Naprawdę szybko się ją czyta. 

Dziękuję Wydawnictwu Lucky za egzemplarz recenzencki.


Konie, jednorożce, zebry - zabawki i breloczki

Konie i jednorożce to zwierzęta, które bardzo lubią i dzieci i dorośli. 

Ja też jestem fanką koni, dlatego postanowiłam je zrobić na szydełku. Powstało kilka rodzajów koników - przytulanki i breloczki.

Konie zrobiłam z różnych rodzajów włóczek, m.in.: Kotek, Kocurek, Sara, La Passion Clover, Alize Baby Best Batik Design, Himalaya Everyday. W środku mają wypełnienie poliestrowe (takie jak w poduszkach) lub kulkę silikonową.


 




















Oprócz koni zrobiłam także jednorożce - jako przytulanki i breloczki. Jednorożce zrobiłam z podobnych włóczek co konie. W środku również mają wypełnienie poliestrowe (takie jak w poduszkach) lub kulkę silikonową.







Na podstawie wzoru na konia powstała zebra. Zebra dostała imię Marty. Zabawka miała ok. 30 cm wysokości. Zrobiłam ją na szydełku z włóczki akrylowej Mimoza Natura Baby. W środku ma wypełnienie poliestrowe.




Poniższą zebrę zrobiłam "na oko" z włóczki Red Heart. Ma ok 22 cm wysokości.











Żyrafy szydełkowe - giraffe

Dłuuuga żółta szyja w brązowe łatki, dłuugie nogi i spokój... Kto to taki? To żyrafa :)

Szydełkowe żyrafy zrobiłam jako breloczki i zabawki, przytulanki. Żyrafy miały ok. 10 - 25 cm wysokości. Zrobiłam je na szydełku z różnych włóczek akrylowych, m.in. Alize Sekerim, Mimoza Natura Baby, Sara. W środku mają wypełnienie poliestrowe.










Żyrafa brelok może być ozdobą kluczy, torebki czy plecaka. Ma ok. 10 cm wysokości.



wtorek, 24 marca 2020

Melanie Raabe - Cień

Powieść została wydana w lutym 2020 roku przez wydawnictwo Czarna Owca.



Z okładki:

„11 lutego zabijesz na Praterze mężczyznę o nazwisku Arthur Grimm. Z własnej woli. I nie bez powodu”. Młoda dziennikarka Norah chce zostawić za plecami dotychczasowe życie i jest świeżo po przeprowadzce z Berlina do Wiednia, gdy jakaś stara żebraczka wypluwa jej te słowa na ulicy niemal prosto w twarz. Norah jest w szoku, bo dokładnie 11 lutego wydarzyło się przed wieloma laty coś strasznego. Mimo to lekceważy słowa niezrównoważonej kobiety – to jakaś wariatka, nie ma innej możliwości. Ale krótko potem pojawia się w jej życiu tajemniczy mężczyzna o nazwisku Arthur Grimm. Kiełkuje w niej straszliwe podejrzenie: może faktycznie ma aż nadto wystarczający powód, by się mścić? Co się naprawdę wtedy wydarzyło, tej najgorszej nocy jej życia? I czy może wyrównać rachunki, nie uciekając się do morderstwa?

Hipnotyzująca atmosfera zimowego Wiednia wciąga bez reszty, sprawiając, że dźwięki i zapachy stają się namacalne, a historia, poruszająca prawdziwe życiowe tematy, przykuwa do ostatniej strony. Musimy odpowiedzieć sobie z Norah na pytanie: czy cel uzasadnia działanie?

Recenzja

„Cień” Melanie Raabe to thriller psychologiczny. Przyznam, że dawno z takim zaangażowaniem nie czytałam tego typu książki. Ta powieść bardzo mnie wciągnęła. Nie chciałam jej odkładać na później, przeczytałam ją w dwa dni. Muszę przyznać, że opis na okładce i początek powieści był bardzo interesujący. Jednak później trochę mnie ta powieść nudziła. Była trochę przegadana. Skróciłabym ją spokojnie o jakieś 100 stron. Najbardziej interesująca i wciągająca jest mniej więcej od połowy.

Główna bohaterka Norah jest dziennikarką (wykonuje ten zawód co ja, może dlatego tak przypadła mi do gustu?). Poznajemy ją w chwili, gdy przeprowadza się do Wiednia i tam rozpoczyna nową pracę. Norah często wpada w kłopoty, próbując pomóc kobietom, które doświadczyły przemocy, złamanym psychicznie czy pokrzywdzonym przez mężczyzn. Często pomaga własnym kosztem. 

Bohaterka tej powieści daje się wciągnąć w „grę” moim zdaniem chorego psychicznie artysty. Książka pokazuje jak łatwo można zmanipulować człowieka, poddać go próbie i doprowadzić do granicy wytrzymałości. Pokazuje też ciekawe spojrzenie na mechanizm wróżb i przepowiedni.


„Cień” Melanie Raabe pokazuje również, jak niektóre wydarzenia z naszej przeszłości kładą się cieniem na naszym dalszym życiu, na naszych wyborach i ciążą nam, dopóki nie stawimy im czoła.

Skłania nas również do zastanowienia się nad granicami sztuki, przede wszystkim performance'u. Jak daleko może posunąć się artysta, by móc zrealizować swoje chore wizje...

Dużym atutem tej książki jest Wiedeń. Przepiękne miasto, które miałam okazję kiedyś zwiedzić. Niepowtarzalna atmosfera miasta, wypełnione po brzegi bary, słynny Prater, ciasne uliczki. To wszystko tworzy niepowtarzalne tło tej historii.

Zakończenie tej książki bardzo mnie zaskoczyło. Przyznam, że tego się nie spodziewałam. Oczywiście nie zdradzę Wam czy Norah zabiła człowieka z przepowiedni. O tym przekonacie się sami, jeśli tylko sięgniecie po tę pozycję.


Polecam Wam ją przeczytać.


Dziękuję wydawnictwu Czarna Owca za egzemplarz recenzencki.





piątek, 6 marca 2020

Mario Escobar - Kołysanka z Auschwitz

"Kołysanka z Auschwitz" Mario Escobara została wydana w marcu 2019 roku przez Wydawnictwo Kobiece.



Z okładki:

Wzruszająca opowieść o wytrwałości, nadziei i sile w jednym z najbardziej przerażających okresów w historii świata

Niemcy, 1943 rok. Helene Hannemann budzi swoje dzieci, aby zaczęły szykować się do szkoły. Jej mąż Johann niedawno stracił pracę i nie ma szans na nową ze względu na swoje romskie pochodzenie. Jednak zanim rodzina Hannemann rozpocznie kolejny dzień, ich codzienność przerywają mundurowi wysłani przez SS.

Johann razem z pięciorgiem dzieci mają zostać zesłani do Auschwitz, ponieważ w ich żyłach płynie romska krew. Helene jest czystej krwi Niemką i może zostać, a mimo to dobrowolnie postanawia opuścić dom razem z najbliższymi. Wszyscy trafiają do nazistowskiego obozu koncentracyjnego.

Johann zostaje oddzielony od reszty rodziny, a Helene jako wyszkolona pielęgniarka zostaje wyznaczona przez doktora Mengele do prowadzenia obozowego przedszkola. Nie ma złudzeń co do brutalnych zamiarów tego człowieka. Chce jednak dać tym małym niewinnym istotom choć cząstkę nadziei oraz poczucie normalności.

Inspirowana życiem Helene Hannemann opowieść o heroicznej kobiecie, której odwaga i miłość rozświetliły najgorsze mroki historii.


Recenzja

"Kołysanka z Auschwitz" to bardzo poruszająca książka. To historia o uporze i wierze matki, która za wszelką cenę chce ochronić swoje dzieci, zwłaszcza przed czyhającym na nie zewsząd złem. 
Opowiada o kobiecej sile, miłości i o próbie stworzenia w obozie namiastki normalnego życia. 

Po utworzeniu w Auschwitz przedszkola dla romskich dzieci, Helene Hanneman poświęca swój czas, umiejętności i zaangażowanie także dla nich, nie tylko dla swojej piątki. Dzięki temu, że w obozie działa przedszkole, dzieci mogą choć na kilka godzin zapomnieć o podłych, przerażających warunkach, w których żyją. W placówce dostają więcej jedzenia, mają zabawki, przybory do rysowania, filmy. Przeżywają dobre chwile, jak np. urodziny bliźniaków głównej bohaterki czy świąteczne jasełka. 

Część dzieci, które uczęszczały do przedszkola musiały zapłacić ogromną cenę za chwile radości. Na tych dzieciach obozowy lekarz, doktor Mendele, robił okrutne doświadczenia. Jego celem były przede wszystkim bliźniaki. 
Kiedy przeczytałam jak podczas jednego z eksperymentów zszył plecami do siebie dwoje dzieci, najpierw mnie zatkało, potem się przeraziłam, a na koniec popłakałam. Wiele razy słyszałam, że na ludziach w obozach robiono doświadczenia, ale nie podejrzewałam, że aż tak okrutne.

Drugi moment, który bardzo mnie poruszył, to opis jak stara Cyganka Anna zobaczyła wiszące na ogrodzeniu ciało swojego ostatniego, ukochanego wnuczka. Z żalu kobieta również rzuciła się na to ogrodzenie, które było pod napięciem. Zginęła na miejscu. Potem ich ciała zostały rzucone na kupę innych ciał...

Zakończenie książki, choć przewidywalne od samego początku, również bardzo mnie poruszyło.

Mario Escobar pisząc książkę o Helene Hanneman oddał jej hołd i ocalił od zapomnienia.

Polecam Wam przeczytać tę książkę. Sami przekonacie się jaka była główna bohaterka oraz jaki los ludzie zgotowali ludziom, wierząc, że ich rasa jest najważniejsza i że muszą utrzymać jej czystość.

Dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu za egzemplarz recenzencki

piątek, 14 lutego 2020

E. Sidorowicz - Okruchy gorzkiej czekolady

Książka Elżbiety Sidorowicz "Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności" została wydana we wrześniu 2019 roku przez wydawnictow Zysk i S-ka.






Życie nie jest słodką pralinką. Życie to czasem gorzka czekolada. Skąd wiadomo, która nam się przytrafi?

Rodzice nastoletniej Ani decydują się kupić stary, zrujnowany dworek na peryferiach miasta. Gdy rozpoczynają remont i modernizację domu, wszystko zdaje się iść ku dobremu. Jednak nic nie jest w stanie zatrzymać biegu wydarzeń…

Ania, uzdolniona uczennica liceum plastycznego, zostaje zupełnie sama w wielkim, pustym, nienadającym się do życia domu. Bez wody, gazu, telefonu. I bez kogokolwiek bliskiego. Świat malarstwa, muzyki, poezji, wszystko, co było dla niej ważne, przestaje istnieć. Jak pogodzić się ze stratą? Jak żyć?

„Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności” to słodko-gorzka opowieść o utraconym raju i o mozolnym odbudowywaniu go z drobin piasku. O dumie, godności, przyjaźni. O samotności. I o miłości, potężnej jak śmierć.

Recenzja


"Okruchy gorzkiej czekolady. Morze ciemności" to bardzo emocjonalna książka. Naładowane jest emocjami: rozpaczą, niemocą, walką o własny byt, o zdrowie psychiczne.
Młoda, 17-letnia dziewczyna po śmierci obojga rodziców musi stawić czoło bardzo trudnej sytuacji. Z dnia na dzień wydorośleć, zawalczyć o jutro, nie dać się wpakować do domu dziecka.

Od dnia kiedy się dowiedziała o śmierci rodziców zaczyna się walka z nieprzychylnymi ludźmi, urzędnikami, z jedyną ciotką i ze sobą. 
Ania musi z okruchów rozsypanego świata złożyć nowy, w którym będzie "normalnie" żyła. Musi znaleźć w sobie dużo siły i determinacji, walczyć o swoją przyszłość, ale na własnych zasadach. 
W trakcie kolejnych miesięcy dziewczyna poznaje smak samotności, wszechobecnej śmierci, miłości i przyjaźni. 

"Okruchy gorzkiej czekolady" to także historia o ludzkiej dobroci. Książka pokazuje nam również, że trzeba czasem umieć przyjąć pomoc. Zwłaszcza od obcych nam ludzi.
A czy Ania ją przyjmie? Dowiecie się czytając tę książkę.

Dawno tak nie płakałam nad losem bohatera książki jak przy tej. Czasem zastanawiałam się jakbym ja się zachowała w takiej sytuacji?... Czy umiałabym znaleźć w sobie tyle siły i samozaparcia co Ania?

Z jednej strony bardzo się o nią martwiłam, a z drugiej bardzo ją podziwiałam. Bo okazało się, że 17-latka jest dużo odważniejszą i mądrzejszą niż niejeden dorosły. 

Chętnie bym przeczytała dalszą część o losach Ani. Już wiem, że jest na to szansa, bo w maju ukaże się drugi tom tej trylogii.

Jeśli macie ochotę dowiedzieć się, co sama autorka powiedziała o swojej powieści, to zapraszam do wysłuchania mojej rozmowy z nią. 
Rozmowę przeprowadziłam w magazynie literackim Zbliżenia w Radiu Radom 87,7 fm. Wystarczy, że najedziecie na zdjęcie u góry posta, a ono przeniesie Was do tej rozmowy.

Dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka za egzemplarz recenzencki.

Z autorką książki, Elżbietą Sidorowicz przeprowadziłam rozmowę w moim magazynie literackim Zbliżenia w Radiu Radom 87,7 fm.




niedziela, 17 listopada 2019

Kristen Ashley - Wymarzony mężczyzna

Książka Kristen Ashley - Wymarzony mężczyzna została wydana w czerwcu 2019 roku przez wydawnictwo Akurat. 



Z okładki książki

Tyra Masters przeżyła taki dramat, że mocnych wrażeń wystarczy jej do końca życia. Teraz wróciła do równowagi i spokojnie na nowo próbuje ułożyć swoje sprawy. Udaje jej się to aż do chwili, kiedy spotyka mężczyznę ze swoich snów. Wytatuowany, umięśniony motocyklista raczy ją tequilą i najlepszym seksem, jakiego w życiu doświadczyła. Tyra wie, że to nie tylko alkohol i gorąca namiętność. Czuje, że spotkała mężczyznę, o jakim zawsze marzyła. Niestety, ten wspaniały facet jest także jej nowym szefem… Kane „Tack“ Allen ma pewną zasadę: nie zatrudnia dziewczyn, z którymi się przespał. Kiedy więc dowiaduje się, że osoba, z którą spędził ostatnią noc jest nowo zatrudnioną kierowniczką biura, bez namysłu zwalnia ją z pracy. Tyra zaciekle walczy o zachowanie posady. Tack godzi się na jej pozostanie, ale pod warunkiem, że już nigdy nie wylądują razem w łóżku. Nigdy więcej. Jednak gdy atmosfera zaczyna być gorąca, Tack przekonuje się, że sam ma ochotę złamać wszelkie ustalenia…

Recenzja

Po książkę Wymarzony mężczyzna sięgnęłam po przeczytaniu opisu na okładce. Stwierdziłam, że na tę chwilę jest to coś czego mi trzeba. Książka lekka, łatwa i przyjemna. Tak mi się wtedy wydawało, jednak nieco się pomyliłam w tej szybkiej ocenie. 
Powieść moim zdaniem jest nieco za długa. Ja bym ją skróciła o 1/3 czy 1/4. W drugiej połowie jest sporo zbędnych powtórzeń. Momentami jest nieco wulgarna i choć nie jestem pruderyjna, to jednak momentami jest też za dużo seksu, opisanego nazbyt dosłownie. 
W zasadzie treść to prosta historia, niezbyt porywająca czy porażająca. Napisana jest łatwym językiem, szybko się ją czyta. 

Główni bohaterowie:
- Tyra - to inteligentna, młoda, zdolna kobieta, niby delikatna a jednak silna i harda. 

- Tack - twardy mężczyzna, nieco skryty, walczący o swoją rodzinę i nową kobietę, dążący do celu. Groźny motocyklista potrafił pokazać się jako w miarę dobry ojciec.

- motocykliści - częściowo pokazani jako "puści" napakowani, wytatułowani faceci, którzy bzykają się z kim popadnie. Z drugiej strony są twardzi, umiejący się zjednoczyć, walczyć razem we wspólnej sprawie, szanują swych braci z klubu i ich rodziny.

Podsumowując - książka bardzo mnie nie powaliła. Owszem dobrze się ją czytało, ale nie jest to pozycja, do której kiedyś wrócę.
Jeśli macie ochotę, możecie po nią sięgnąć. 
Ciekawa jestem jak w porównaniu z nią wypadają poprzednie tomy. Piszę tomy, gdyż Wymarzony mężczyzna to czwarty tom z cyklu - Mężczyzna marzeń.

Dziękuję wydawnictwu Akurat za egzemplarz recenzencki.

Wszystkie winy mojej matki - M.M. Perr

"Wszystkie winy mojej matki" M.M. Perr zostały wydane w sierpniu 2023 roku przez wydawnictwo Prozami . Z okładki: Zu, wielka krako...